Jeśli jesteś zainteresowany otrzymywaniem informacji na temat nowości, promocji, aktualności z branży... zapisz się do Newslettera APOGEO.
NEWSLETTER
Ciekawostki
geodezjabudownictwogpsgisciekawostkiwszystkie
W niedużym francuskim miasteczku Tourouvre-au-Perche otwarto pierwszą na świecie drogę z wbudowanymi ogniwami fotowoltaicznymi, dostępną dla normalnego ruchu samochodowego.
Już wcześniej – w Holandii – pojawiły się ścieżki rowerowe generujące prąd dzięki przetwarzaniu energii słonecznej, ale to otwarta wczoraj jezdnia w normandzkim miasteczku uzyskała oficjalnie status pierwszej na świecie "słonecznej drogi".
Odcinek z wbudowanymi prostokątnymi ogniwami fotowoltaicznymi ma długość 1 km. Przekłada się to na niebagatelną powierzchnię przetwarzającą energię – aż 2800 metrów kwadratowych. Wszystkie panele pokryte są przy tym dodatkową warstwą specjalnej żywicy, tak aby wytrzymać nacisk około 2000 pojazdów poruszających się po tej drodze, a równocześnie zapewnić dobrą przyczepność między podłożem a oponami.
Technologia nosi oficjalną nazwę "Wattway" i ma zapewnić ilość energii wystarczającą do oświetlenia ulic w liczącym 3400 mieszkańców miasteczku, przynajmniej w ciągu 2 najbliższych lat. A jeśli pomysł się sprawdzi, Francuzi myślą o wdrożeniu tej technologii na znacznie bardziej masową skalę – we Francji jest około 1 miliona kilometrów dróg.
Jest jednak pewien poważny szkopuł, który podkreślają przeciwnicy całego przedsięwzięcia – wybudowanie tego 1 kilometra kosztowało około 5 milionów euro, czyli zdecydowanie więcej, niż warta będzie energia wyprodukowana przez tę drogę. Na razie jest to zatem bardziej "kosztowny gadżet" służący do sprawdzenia pewnej koncepcji w praktyce.
Źródło: www.chip.pl
Data: 26.12.2016
Czy w ostatnich 20 latach zmieniła się zawartość pary wodnej nad Europą? Czy ma to wpływ na temperaturę i opady? Na te pytania spróbują odpowiedzieć uczeni z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, a pomoże im w tym GNSS.
Naukowcy z całego świata interesują się tym, w jaki sposób zmiany klimatu wpływają na częstotliwość i intensywność ekstremalnych zjawisk pogodowych. Pracują nad tym zagadnieniem również uczeni z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Dr hab. Paweł Wielgosz, prof. UWM, prodziekan ds. nauki na Wydziale Geodezji, Inżynierii Przestrzennej i Budownictwa, właśnie rozpoczął realizację 3-letniego grantu NCN dotyczącego wykorzystania obserwacji systemów GPS oraz GLONASS w badaniach pogody i klimatu. Całkowity koszt grantu to pół miliona zł. Projekt realizowany jest przez międzynarodowy zespół naukowców, w którym ze strony UWM uczestniczą prof. Paweł Wielgosz (na zdj.), asystentka mgr inż. Katarzyna Stępniak (na zdj.) oraz doktorant mgr inż. Paweł Gołaszewski. Partnerem zagranicznym jest Institut national de l’information géographique et forestière (IGN) z siedzibą w Paryżu, który reprezentuje prof. Olivier Bock, specjalista z zakresu meteorologii GNSS.
– Zmiany klimatu mogą powodować częstsze występowanie powodzi lub susz, co ma znaczący wpływ na środowisko i społeczeństwo. Zrozumienie zmian zachodzących ostatnio w klimacie jest kluczowe dla lepszego przewidywania ich skutków. Wiedza dotycząca obecnych zmian jest jednak ograniczona ze względu na niedokładne obserwacje i wynikające z tego niedoskonałe modelowanie cyklu hydrologicznego. Ograniczenia numerycznych modeli pogody (NMP) i klimatu wynikają także ze złożoności procesów fizycznych, chemicznych i biologicznych oraz interakcji pomiędzy nimi, które są niezwykle trudne do modelowania – wyjaśnia prof. Paweł Wielgosz.
Naukowcy z UWM chcą zbadać możliwość wykorzystania obserwacji GNSS do oszacowania parametrów troposfery (opóźnienia zenitalne sygnałów satelitarnych, zawartość pary wodnej w atmosferze) służących do badania klimatu nad Europą.
– Wymagania co do jakości tych parametrów na potrzeby tego grantu są znacznie bardziej restrykcyjne niż w przypadku ich wykorzystania w numerycznych modelach pogody. Aby spełnić te wymagania należy określić nowe metody opracowania zarówno obserwacji GNSS, jak i wyznaczonych parametrów troposfery, co także proponujemy w projekcie – dodaje prof. Paweł Wielgosz.
Sygnały systemu GPS przechodząc przez atmosferę, zbierają m.in. informacje o zawartości pary wodnej. Z kolei para wodna odgrywa kluczową rolę w wielu zjawiskach i procesach atmosferycznych. Są to w szczególności procesy wpływające na występowanie ekstremalnych zjawisk pogodowych takich, jak intensywne i gwałtowne deszcze oraz burze prowadzące do powodzi, osunięcia ziemi, fale upałów i susze.
– Na podstawie informacji troposferycznych o najwyższej jakości i dokładności uzyskanych z obserwacji GNSS oraz modeli klimatu przeprowadzimy badania i analizy trendów oraz zmienności zawartości pary wodnej nad Europą – mówi prof. Paweł Wielgosz.
Badania prowadzone przez olsztyńskich naukowców mają charakter interdyscyplinarny i obejmują zagadnienia z zakresu geodezji, statystyki i badania atmosfery. Projekt zakłada 4 główne zadania.
– W pierwszej kolejności musimy zająć się określeniem optymalnej metody opracowania obserwacji GNSS w celu oszacowania ilości pary wodnej. Później za pomocą tej metody opracujemy dane GNSS z całej Europy z ostatnich 20 lat. W trzecim etapie przeprowadzimy walidację nowej metody i ostatecznie wykorzystamy ją do badania klimatu, a następnie do walidacji istniejących modeli klimatu – wyjaśnia mgr inż. Katarzyna Stępniak.
Otrzymane wyniki pozwolą odpowiedzieć m.in. na pytania: czy w ostatnich 20 latach występują wyraźne trendy w średniej, ekstremach i zmianach zawartości pary wodnej nad Europą? Czy te trendy są powiązane ze zmianami temperatury i opadów w tym okresie? Jaki jest stopień wiarygodności symulacji tych trendów przez regionalne i globalne modele klimatu dla obszaru Europy?
Wyniki projektu mogą przyczynić się do lepszego poznania zmian klimatu, a także być przydatne w dziedzinach związanych z zarządzaniem kryzysowym, ochroną zdrowia, energią, wodą, rolnictwem i różnorodnością biologiczną.
Źródło: www.geoforum.pl
Data: 19.12.2016
Firma DigitalGlobe opublikowała pierwsze zdjęcie z satelity WorldView-4. Przedstawia ono halę sportową w Tokio. Zdjęcie wykonano 26 listopada, zaledwie dwa tygodnie po udanym starcie satelity na pokładzie rakiety Altas 5
Przed wykonaniem zdjęcia uruchomiono i sprawdzono poszczególne elementy satelity oraz przeprowadzono wstępne obserwacje. Na pierwszym zdjęciu widać wycinek Tokio – z halą sportową, którą oddano do użytku przed Igrzyskami Olimpijskimi w 1964 roku.
Masa startowa satelity WorldView-4 wznosi prawie 2500 kg. Jest to jeden z większych komercyjnych satelitów obserwacji Ziemi – znacznie większy od wdrażanych ostatnio innych konstelacji satelitów. Sercem zbudowanego przez Lockheed Martin satelity jest układ optyczny o aperturze ponad jednego metra. Z dostępnych informacji wynika, że maksymalna rozdzielczość WorldView-4 jest wyższa od 30 cm. Taka rozdzielczość to nowa jakość w obserwacjach Ziemi, gdyż pozwala na detekcję zupełnie innej klasy zmian na powierzchni naszej planety czy na morzach. Pracę satelity zaplanowano na siedem lat.
Źródło: www.kosmonauta.net
Data: 12.12.2016
Krakowscy radni przygotowali projekt uchwały zakładający wykorzystanie dronów do walki z paleniem różnego rodzaju odpadów i śmieci w piecach węglowych.
Drony wyposażone w specjalne sensory mają być wykorzystane do badania dymów z kominów oraz wyszukiwania szkodliwych substancji w powietrzu, głównie tych, które występują przy paleniu śmieci, a nie węgla i drewna. Zgodnie z projektem uchwały, monitoring powietrza i kopcących kominów odbywałby się w nocy, tj. w godzinach 22-06, kiedy kontrola palenisk jest niemożliwa.
Pomysłodawcy rozwiązania z Klubu Radnych Przyjazny Kraków tłumaczą, że dzięki zastosowaniu dronów będzie można uzyskiwać informacje z przynajmniej kilkuset palenisk w ciągu każdej nocy, a przesyłane do Straży Miejskiej wyniki wskażą miejsca, które należy skontrolować. Klub Przyjazny Kraków chce poddać dokument pod obrady Rady Miasta w trybie pilnym.
Źródło: www.gisplay.pl
Data: 05.12.2016
Eksperci z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniupracują nad konserwacją niezwykłego znaleziska. To wydobyta w zeszłym tygodniu z dna jeziora Lednickiego łódź jednopienna, tzw. dłubanka. Pochodzi ona z X wieku.
Jak żartują pracownicy Muzeum Historii Polski, gdzie ma trafić eksponat, być może tą łodzią Mieszkoz Dobrawą płynęli, by przyjąć chrzest.
To oczywiście tylko opowiadane w żartach przypuszczenie. Jak powiedział dyrektor Muzeum HistoriiPolski Robert Kostro w rozmowie z PAP, takiej wiedzy historycy nie mają.
Wydobyta z jeziora tzw. dłubanka ma ok. 10 m długości. Wykonana została z jednego pnia drewna lipowego. Upływ czasu, nietrwałość materiału, działające na nią przez ten czas środowisko wodne i upadające na łódź belki dawnego mostu Poznańskiego, spowodowały liczne pęknięcia. Z tego względu obiekt został wydobyty w kilku elementach. Niemniej znalezisko jest to jest niezwykle ważne.
"Zeszliśmy na głębokość 9,5 m, w odległości mniej więcej 75 m od linii brzegowej w środkowej partii jeziora Lednickiego. Dłubanka leżała jakby w całości, obłożona mułem, opadami dennymi, ewidentnie między reliktami mostu" - powiedział PAP archeolog z UMK w Toruniu dr Krzysztof Radka, który kierował grupą nurków wydobywających obiekt.
Akcja wydobycia łodzi rozpoczęła się na początku października. Ze względu jednak na stan obiektu był to niezwykle skomplikowany i długotrwały proces.
"Po odkopaniu kawałka dłubanki przenosiliśmy ten fragment delikatnie na takie specjalnie przygotowane korytko z blachy. Następnie korytko wyciągaliśmy na głębokość ok. 2 m i tak płynęliśmy do brzegu. Obiekt nie został wtedy także całkowicie wyciągnięty z wody, tylko ułożony w całości na głębokości tych właśnie 2-2,5 m" - wyjaśnił archeolog.
Obiekt w poniedziałek został przewieziony do Torunia, gdzie zajmują się nim eksperci z Instytutu Archeologii Uniwersytetu MikołajaKopernika pod okiem prof. Małgorzaty Grupy.
Po wykonaniu niezbędnych prac konserwatorskich łódź będzie eksponatem wystawy stałej w Muzeum Historii Polski (MHP) w Warszawie, jako wieloletni depozyt przekazany przez Muzeum PierwszychPiastów na Lednicy.
Dyrektor MHP Polski Robert Kostro podkreślił w rozmowie z PAP, że odnaleziona na dnie jeziora Lednickiego łódź jest niezwykle ważnym znaleziskiem.
"Ten obiekt jest dla nas szczególnie cenny, ponieważ tego typu obiektów jest naprawdę bardzo mało, a dodatkowo ta łódź związana jest ze specyficznym miejscem - Lednica to przecież jedno z trzech najważniejszych centrów ówczesnego Państwa Polskiego - obok Gniezna i Poznania" - powiedział Kostro. "Żartujemy trochę, że być może tą łodzią Mieszkoz Dobrawą popłynęli na wyspę na jeziorze Lednickim aby przyjąć chrzest. Oczywiście takiej wiedzy niestety nie mamy" - dodał.
Kostro podkreślił, że łódź w zbiorach muzeum będzie miała także swój symboliczny charakter. Przypomniał, że Lednica jest uważana przez historyków za prawdopodobne miejsce chrztu Polski w 966 roku.
"Obiekty znalezione na Lednicy to jedne z pierwszych świadectw funkcjonowania Państwa Polskiego, każdy przedmiot odnaleziony w tym miejscu musiał służyć w obsłudze tego głównego centrum państwa Mieszka I. Ta dłubanka ma także swoje metaforyczne odniesienie - to łódź związana przecież bardzo mocno z symboliką chrześcijańską, która stoi u podstaw naszego państwa" - podkreślił Kastro.
Kierownik Wczesnopiastowskiej Rezydencji na Ostrowie Lednickim, oddziału Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy dr Janusz Górecki, powiedział że tego typu łodzie, wykonywane z jednego pnia drewna, wykorzystywane były powszechnie już od VI wieku i umożliwiały ówczesnym Słowianom pokonywanie odległości nawet setek kilometrów.
"Istniały dwa typy łodzi - bojowe, jak w przypadku najazdów Słowian, bądź łodzie typu gospodarczego. W przypadku łodzi bojowych, były one egzemplarzami dużymi od 7 do 10, blisko 11 m i takie łodzie są znane m.in. z jeziora Lednickiego. Rozmiary tych dłubanek świadczyły też o tym, że mieściło się tam spokojnie 10 wojowników w pełnym uzbrojeniu i naprawdę te obiekty robią ogromne wrażenie" - powiedział Górecki. Pierwszą łódź odnaleziono na dnie jeziora w 1959 roku. Była to łódź bojowa wykonana z dębiny o długości prawie 10,5 m.
"Ten obiekt był później wiele lat eksponowany w Muzeum Wojska Polskiego w Poznaniu. Kiedy wykonano analizę datowania tej łodzi poprzez wwiercenie się z gródź łodzi i pobranie próbki drewna, okazało się, że data ścięcia tego wielkiego pnia dębu to 966 rok, czyli data Chrztu Polski. Była to bardzo miła niespodzianka dla badaczy" - mówił Górecki.
Podwodne badania i prace archeologiczne prowadzone są przez archeologów z UMK w Toruniu, z przerwami, od 1982 roku. W tym czasie zinwentaryzowali oni kolejne łodzie, w tym m.in. także blisko 5 metrową łódź typu gospodarczego z jedną grodzią, pochodzącą już z okresu późniejszego - XIV w.
"Wszelkie pozostałości, jakie mogą znajdować się jeszcze w jeziorze koncentrują się głównie w rejonie mostów, które budowano tu w latach 963-964 i które w łączyły wyspę z lądem, ale także wzdłuż linii brzegowej wyspy. Środowisko wodne jednak, zamulenie jeziora, powoduje ze wszelkie badania są utrudnione i chwyta się pojedyncze elementy, jak np. fragmenty uzbrojenia. Liczymy, że kolejne, specjalistyczne badania pozwolą na odkrycie następnych obiektów, w tym m.in. przedmiotów codziennego użytku" - mówił Górecki. Wyspa Ostrów Lednicki - zdaniem wielu historyków - to miejsce chrztu Mieszka I. Stąd pochodzi jedna z największych kolekcji zabytków z początków chrześcijaństwa, z najstarszym w Polsce relikwiarzem - fragmentem krzyża Chrystusa. Niewykluczone, że relikwiarz jest pamiątką z czasu chrztu Mieszka I. Wyspa ma ok. 7,5 ha, w X wieku zamieszkiwało ją według szacunków historyków od 700 do nawet 2 tys. mieszkańców. Głębokość jeziora okalającego wyspę sięga 8-12 metrów.
Źródło: www.fakty.interia.pl
Data: 28.11.2016
Strona 10 z 40
Jeśli jesteś zainteresowany otrzymywaniem informacji na temat nowości, promocji, aktualności z branży... zapisz się do Newslettera APOGEO.



