Jeśli jesteś zainteresowany otrzymywaniem informacji na temat nowości, promocji, aktualności z branży... zapisz się do Newslettera APOGEO.
geodezjabudownictwogpsgisciekawostkiwszystkie
Trwają prace nad nowelizacją ustawy o Polskiej Agencji Kosmicznej, która zmaga się z szeregiem problemów organizacyjnych i kadrowych, a w lipcu została skrytykowana przez NIK. Uregulowanie jej statusu jest kluczowe dla branży kosmicznej w Polsce, ponieważ zadaniem Agencji jest opracowanie Krajowego Programu Kosmicznego, narzędzia realizacji Polskiej Strategii Kosmicznej. Zgodnie z rządowymi planami za kilka lat polskie firmy z branży kosmicznej mają skutecznie konkurować na europejskim rynku.
– Największym wyzwaniem dla sektora kosmicznego na 2017 rok jest ustabilizowanie i wypracowanie klarownej sytuacji legislacyjnej. To dotyczy m.in. usankcjonowania Polskiej Agencji Kosmicznej oraz wypracowania odpowiednich procedur pomiędzy firmami działającymi w tym sektorze, agencją i Ministerstwem Rozwoju. W skrócie, najważniejsze jest wypracowanie i zatwierdzenie Krajowego Programu Kosmicznego oraz legislacyjne umocowanie państwowych podmiotów zajmujących się sektorem kosmicznym – mówi agencji Newseria Biznes Jacek Mandas, prezes firmy Astri Polska działającej w obszarze technologii kosmicznych i satelitarnych.
W Polsce przemysł kosmiczny dynamicznie rośnie od momentu przystąpienia do Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) w 2012 roku. Krajowe firmy otrzymały od tego czasu finansowanie w wysokości około 42 mln euro, co stanowiło silny impuls do rozwoju. Jeszcze 5 lat temu na portalu internetowym ESA było zarejestrowanych mniej niż 50 polskich podmiotów zainteresowanych udziałem w przetargach, a obecnie jest ich już ponad 300. – Rynek kosmiczny w Polsce rozwija się dość szybko, z pewnością szybciej niż krajowe PKB. Patrząc na ubiegłe lata i moment, w którym jesteśmy teraz, można prognozować, że wzrost będzie co najmniej kilkunastoprocentowy. Wiele zależy od uregulowań prawnych, które właśnie są w Polsce tworzone, aby nadążyć za przemysłem kosmicznym – mówi Jacek Mandas.
Jak wynika z ubiegłorocznego raportu „Gwiezdny Biznes”, który opracowała firma audytorsko-doradcza Grant Thornton, w 2014 roku Polsce wartość rynku kosmicznego wyniosła między 7 a 12,5 mld zł. W 2015 roku mogło to być już blisko 14 mld zł.
Mimo dynamicznego rozwoju sektora kosmicznego Polska wciąż przeznacza na niego bardzo niewiele – około 0,01 proc. swojego PKB. Dla porównania, w Stanach Zjednoczonych i Rosji jest to ok. 0,25 proc. PKB. To ma się jednak zmienić, ponieważ w lutym br. rząd przyjął Polską Strategię Kosmiczną. Dokument zakłada, że do 2030 roku obroty rodzimych firm z tego sektora mają wynosić co najmniej 3 proc. ogólnych obrotów całej tej branży w Europie. Rodzime firmy mają być bardziej konkurencyjne i w większym stopniu uczestniczyć w programach kosmicznych, takich jak Horyzont 2020, Copernicus, Galileo czy GovSatCom.
Znaczenie sektora kosmicznego zostało również zauważone w uchwalonej na początku roku Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, która powstała w resorcie rozwoju. Ponieważ w sektorze kosmicznym powstają innowacje, które adaptują później inne branże, ma on przełożenie na całą gospodarkę.
– Już nie wspominam o takich rozwiązaniach jak GPS czy lasery. Mam na myśli m.in. sposób realizacji bardzo skomplikowanych, wyrafinowanych projektów, zarządzanie tymi projektami i planowanie, które zawsze musi być dalekosiężne. Jeśli nasza gospodarka ma być nastawiona na innowacje, bez sektora kosmicznego nie będzie to łatwe – mówi Jacek Mandas.
Polski sektor kosmiczny nie może jeszcze konkurować z europejskim ani światowym. Aby się rozwinąć, rodzime firmy muszą szukać nisz do zagospodarowania. Polska Strategia Kosmiczna wskazuje, że w szczególności powinny skupić się na małych satelitach oraz nanosatelitach. Prezes Astri Polska zauważa, że perspektywiczną gałęzią jest również robotyka.
– Mamy w Polsce szereg podmiotów, które zajmują się robotyką, budową platform satelitarnych czy nanosatelitów. Ma to uzasadnienie z punktu widzenia rozwoju rynku światowego. To szybko przyspieszająca gałąź. Nasi eksperci z zakresu elektroniki, optyki czy aplikacji znajdą szereg ciekawych projektów na świecie. Myślę, że rozwinie się robotyka, a za kilka lub kilkanaście lat będziemy mogli wyprodukować małe, polskie platformy satelitarne – prognozuje Jacek Mandas.
Problemem sektora kosmicznego mogą z czasem okazać się niedostatki kadrowe. Choć w Polsce jest wielu wykwalifikowanych ekspertów wraz z rozwojem tej gałęzi przemysłu ich liczba może okazać się niewystarczająca. Zwłaszcza że wielu specjalistów z dziedziny IT, robotyki i pokrewnych branż wybiera rozwój i pracę dla zagranicznych podmiotów. Dlatego kształcenie kadr na nowych kierunkach studiów związanych z przemysłem kosmicznym jest jednym z priorytetów Polskiej Strategii Kosmicznej.
– Mamy w Polsce świetnych ekspertów z zakresu elektroniki, mechaniki czy optyki. Jest to naprawdę doceniane w skali europejskiej i światowej. Mamy informacje od naszych międzynarodowych partnerów, że jesteśmy naprawdę dobrymi specjalistami. Jednak polski rynek dopiero się rodzi – do ESA dołączyliśmy w 2012 roku i jak na tak skomplikowaną branżę to bardzo krótki okres. Kadry szkolimy w ramach własnych potrzeb i możliwości. Są wyzwania i projekty, a zapotrzebowanie na wiedzę jest ogromne – mówi Jacek Mandas.
Trwają prace nad nowelizacja ustawy o Polskiej Agencji Kosmicznej, która przechodzi w ostatnich miesiącach szereg problemów organizacyjnych i kadrowych (od października 2016 roku agencja jest pod tymczasowym zarządem i wciąż nie ma nowego prezesa). Jej działalność w lipcu skrytykowała NIK, wskazując na nieprawidłowości związane z wydawaniem środków bez przetargów oraz fakt, że POLSA nie do końca wypełnia swoje ustawowe zadania. Zgodnie z projektowaną obecnie nowelizacją nadzór nad Polską Agencją Kosmiczną ma przejąć resort rozwoju. Status tej jednostki wymaga pilnego uregulowania, ponieważ do POLSA należy wypracowanie Krajowego Programu Kosmicznego, który ma stanowić bazę dla rozwoju tego sektora w Polsce
– Chciałbym, i wydaje mi się, że tak będzie, żebyśmy za 10 lat zobaczyli na polskim rynku co najmniej kilka poważnych podmiotów, które liczą się na arenie europejskiej i światowej, oraz przynajmniej kilka silnych instytucji badawczych. Chciałbym też, aby te podmioty realizowały coraz więcej projektów z ESA czy z rynkiem amerykańskim, ale przede wszystkim żeby były w stanie kompleksowo odpowiedzieć na zapotrzebowanie Polski. Wiele zależy od tego, jak potoczą się prace legislacyjne – mówi Jacek Mandas.
Źródło: www.geoforum.pl
Data: 04.09.2017
Niedawny incydent na Morzu Czarnym wskazuje, że rosyjska armia może pracować nad bronią elektroniczną, która nadaje fałszywe sygnały GPS.
Jak podaje „New Scientist”, 22 lipca załoga jednego ze statków zacumowanych w porcie w Noworosyjsku zauważyła, że według wskazań pokładowego systemu nawigacji satelitarnej jednostka znajduje się na lądzie, w oddalonym o 32 km lotnisku w Gelendżyku. Upewniwszy się, że sprzęt działa poprawnie, marynarze zauważyli, że wg wskazań systemu AIS (do automatycznego śledzenia jednostek pływających) inne okoliczne statki również w teorii znajdują się na tym lotnisku.
„New Scientist” podkreśla, że jest to najprawdopodobniej pierwszy udokumentowany przypadek spoofingu (czyli nadawania fałszywych sygnałów GPS) na tak dużą skalę. Wprawdzie eksperci od wielu lat ostrzegają przez tym zagrożeniem, to jednak nigdy wcześniej nie zarejestrowano jego zastosowania poza obszarami poligonów czy laboratoriów. Dodajmy jednak, że już wcześniej w mediach pojawiały się pogłoski o możliwości stosowania spoofingu, zresztą również w Rosji. Jesienią ubiegłego roku niektórzy użytkownicy gry lokalizacyjnej Pokemon Go dostrzegli, że w okolicach Kremla ich smartfony wskazują, iż teoretycznie znajdują się na oddalonym o 30 km lotnisku Wnukowo.
Według cytowanych przez portal ekspertów przypadek znad Morza Czarnego świadczy o tym, że rosyjska armia najprawdopodobniej testuje nowy rodzaj broni elektronicznej służącej do spoofingu sygnałów nawigacyjnych. Specjaliści przestrzegają, że podobnych incydentów może być w najbliższej przyszłości więcej. Urządzenie do spoofingu można bowiem zbudować na bazie komponentów dostępnych w internecie, a ich złożenie dla osób obeznanych z elektroniką nie powinno być wielkim wyzwaniem.
Źródło: www.geoforum.pl
Data: 28.08.2017
Dwa kolejne satelity europejskiego systemu nawigacji przeszły testy orbitalne, co pozwoliło włączyć je do konstelacji Galileo.
Mowa o aparatach oznaczonych jakoGSAT0212-SV ID 03 oraz GSAT0213-SV ID 04, które zostały wystrzelone 17 listopada ubiegłego roku wraz z dwoma innymi satelitami (te nadają sygnały już od początku czerwca br.).
Tym samym konstelacja Galileo składa się już z 18 aparatów gotowych świadczyć usługi nawigacyjne. W praktyce sygnały nadaje jednak 15 z nich. Przekłada się to na 3-7 aparatów tego systemu widocznych na polskim niebie przy masce 10° i przynajmniej 4 przy masce 5°.
Na kolejne satelity Galileo będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. Najbliższy start ma się odbyć jesienią tego roku. Na orbitę trafią wówczas cztery satelity. Nim zostaną włączone do konstelacji Galileo, będą musiały – podobnie jak poprzednicy – przejść kilkumiesięczne testy orbitalne.
Termin ogłoszenia pełnej operacyjności europejskiego systemu nawigacji nie uległ zmianie – ma to nastąpić w 2020 roku.
Źródło: www.geoforum.pl
Data: 21.08.2017
Po raz kolejny opóźnia się budowa segmentu naziemnego GPS nowej generacji (tzw. OCX), a także rosną koszty tej inwestycji.
Jak podaje branżowy portal Inside GNSS, datę ukończenia projektu przesunięto właśnie o 9 miesięcy na kwiecień 2022 roku. Jako przyczynę podano pojawienie się nowych ryzyk związanych z realizacją programu, a także konieczność wymiany przestarzałego już oprogramowania i hardware’u. Dodajmy, że pierwotnie uruchomienie OCX planowano na 2015 rok.
Rosną także koszty inwestycji. Według zaktualizowanego kosztorysu sięgnęły one już 5,5 mld dolarów. Z kolei wartość kontraktu na wykonanie tych prac, podpisanego w 2010 roku z firmą Raytheon, wyniosła raptem 1,5 mld dolarów.
Mimo tak znaczących opóźnień i przekroczeń kosztów amerykański budżet nadal pompuje pieniądze w ten program. Administrator GPS podkreśla bowiem, że OCX jest niezbędne dla dalszego funkcjonowania tego systemu nawigacji. Pozwoli bowiem korzystać z nowych możliwości satelitów III generacji, np. z nowego podstawowego cywilnego sygnału L1C (nota bene budowa tych aparatów również jest mocno opóźniona). OCX zapewni ponadto lepsze cyberbezpieczeństwo GPS.
Źródło: www.geoforum.pl
Data: 07.08.2017
Europejskie Stowarzyszenie Geodetów (CLGE) ogłosiło już szóstą edycję konkursu „Young Surveyors Prize”.
W konkursie mogą uczestniczyć studenci studiów licencjackich/inżynierskich oraz magisterskich. Prace można zgłaszać w jednej z czterech kategorii:
• geodezja i topografia,
• Galileo, EGNOS i Copernicus (w tym przypadku prace mogą odnosić się do wszystkich lub tylko dwóch systemów),
• GIS, kartografia i kataster,
• aktywizacja młodych ludzi i studentów (prace na ten temat mają dotyczyć tego, jak CLGE może mocniej włączyć w swoją działalność osoby młode oraz zachać je do geodezji).
W każdej z nich nagrodą główną jest tysiąc euro. Zgłoszenia artykułów na wyżej wymienione tematy można nadsyłać do 7 sierpnia do godziny 23:00.
Źródło: www.geoforum.pl
Data: 31.07.2017
Strona 3 z 41
Jeśli jesteś zainteresowany otrzymywaniem informacji na temat nowości, promocji, aktualności z branży... zapisz się do Newslettera APOGEO.



